Tina Oziewicz, ilustracje Ola Woldańska – Płocińska – Tyranozaur i Traktorzystki

Wiele lat temu pewna osoba wpadła na genialny pomysł wyprodukowania talerza z nadrukiem znajdującym się na jego dnie. Wiedząc, że coś ukrywa się pod jedzeniem sprawiało, że każde dziecko z wielką ochotą i w ekspresowym tempie kończyło posiłek, by wreszcie zobaczyć, co się pod nim znajduje. To świetna metoda na każdego niejadka, ale też rozbudzająca wyobraźnię zagadka i przygoda. Gdy powoli wyłaniał się obrazek na dnie talerza mogliśmy zgadywać, co ostatecznie ukaże się naszym oczom. Dzięki książce “Tyranozaur i Traktorzystki” możemy przenieść się do tego świata – fantastycznego miejsca znajdującego się w głębokim, białym talerzu. Poznamy tam jego mieszkanki – dwie dziewczynki, które kiedyś zostały namalowane na szkle w dużej fabryce produkującej porcelanę.
Przychodzimy na świat w różnych miejscach i w różnym czasie, nie mamy na to większego wpływu. Podobnie bohaterki książki – Porce i Lana nie miały w tej kwestii nic do powiedzenia. Zostały namalowane na pewnym talerzu i już, na szczęście miały siebie nawzajem. Biały, okrągły talerz był ich całym światem. I choć niektórym może wydać się to niewielką przestrzenią do życia, dziewczynki potrafiły kompletnie wykorzystać każdy jej kawałek. Fabryka domalowała na talerzu traktor i motor, dzięki którym jego mieszkanki mogły poruszać się z jednego końca na drugi. Porce i Lana wiodły szczęśliwe życie w swoim talerzu, aż do dnia, gdy w nieszczęśliwych okolicznościach został on potłuczony na małe kawałeczki. Dużo czasu i energii kosztowało je naprawienie motoru, aż w końcu mogły wyruszyć w drogę.

Nie jest łatwo znaleźć nowe, choć w połowie tak dobre, jak poprzednie miejsce do życia. Na szczęście Porce i Lana uwielbiają podróże i nie spieszą się z wybraniem idealnego miejsca, gdzie mogłyby rozpocząć nowe życie. Tym bardziej, gdy odkrywają o ile ciekawszy świat znajduje się poza talerzem. I tu ukłon w stronę Oli Woldańskiej – Płocińskiej, która stworzyła eksplodującą barwami przestrzeń pełną niezliczonych gatunków zwierząt i roślin. Bohaterki szybko odkryją, że trzeba mieć się na baczności, gdy trafia się w nieznane do tej pory miejsce, szczególnie, gdy w gąszczu czyha rozwścieczony Tyranozaur.
Pochodząca z Wrocławia pisarka dla dzieci i młodzieży Tina Oziewicz, dała się poznać czytelnikom, jako twórczyni niezwykłych książek inspirowanych największymi dziełami sztuki: “Powidoki” oraz “Pamiątka z Paryża”. Tym razem w duecie z poznańską ilustratorką Olą Woldańską – Płocińską stworzyła niezwykłą opowieść o imponującej sile wyobraźni i chęci odkrywania nowych perspektyw, udowadniając, że nieznany, pełen tajemnic i przygód świat może czekać tuż za rogiem. Wystarczy otworzyć drzwi, rozejrzeć się dookoła i dać się pochłonąć przez własną pomysłowość i fantazję. “Tyranozaur i Traktorzystki” to idealna książka do wspólnego czytania i oglądania z dzieckiem. Z drugiej strony niejeden czytelnik będzie wolał zaszyć się z nią gdzieś na osobności, by tam dać upust własnej wyobraźni.
Wydawnictwo: Czerwony Konik (2013)

Komentarze

komentarzy

Ten wpis został opublikowany w kategorii Czerwony Konik, książki dla dzieci, Ola Woldańska - Płocińska, recenzja, Tina Oziewicz, Tyranozaur i Traktorzystki i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.