David Walliams – Pan Smrodek

 

pansmrodek

“Pan Smrodek” to druga, po “Babci Rabuś”, wydana w Polsce, urzekająco zabawna i skłaniająca do myślenia książka Davida Walliamsa – znanego na całym świecie brytyjskiego komika, aktora i pisarza. Tytułowych bohaterów tych dwóch powieści łączy nie tylko podeszły wiek, ale również odrzucenie przez społeczeństwo i samotność. Co więcej, można ich dosłownie wyczuć na odległość. Ci z was, którzy czytali “Babcię Rabuś” z pewnością pamiętają o jej zamiłowaniu do kapusty, której zapachem przesiąknęła aż do szpiku kości. Pan Smrodek ma trochę inny problem. Jest osobą bezdomną i jego największym zmartwieniem jest znalezienie ciepłego kąta do spania i czegoś do jedzenia, a nie szukanie wanny i mydła. Mimo niesprzyjających okoliczności starszy pan stara się zawsze trzymać fason. Nosi muszkę, nieco już podniszczoną marynarkę i nie rozstaje się ani na krok ze swoją towarzyszką – czarną suczką Księżną, która podobnie jak jej pan, od dawna nie widziała prysznica.

Nikt z mieszkańców miasteczka nie wie skąd się wziął, a widok eleganckiego włóczęgi siedzącego na ławce na stałe wpisał się w krajobraz okolicy. Ludzie są najczęściej dla niego uprzejmi. Czasem ktoś rzuci groszem albo współczującym spojrzeniem. Jednak nikt nigdy nie zatrzymuje się na pogawędkę i nie sili na przyjacielskie gesty. Życie Pana Smrodka całkowicie zmienia się w dniu, gdy dwunastoletnia dziewczynka o imieniu Chloe zagaduje staruszka i postanawia mu pomóc. Połączy ich poczucie niesprawiedliwości społecznej oraz samotność. Chloe rozpoczyna naukę w prywatnej szkole, w której nie udaje się jej znaleźć żadnych kolegów. Jej snobistyczna matka skupiona jest wyłącznie na politycznej karierze oraz młodszej córce – wrednej i złośliwej Annabelle. Dziewczynki trzymane są pod kloszem i pilnowane przez matkę, by zadawały się wyłącznie z dobrym towarzystwem. Jednak Chloe jest odrzucana przez swoje bogate koleżanki z klasy, co więcej staje się kozłem ofiarnym i obiektem kpin szkolnej grupy, w szczególności liderki Rosamundy, która co dzień płata jej jakieś figle. Szybko okazuje się, że Pan Smrodek jest jedyną osobą na świecie, której los Chloe nie jest obojętny. I choć dziewczynka nie od razu zaczyna mu się zwierzać, to z każdym dniem odczuwa coraz większą potrzebę, by powiedzieć na głos o swoich problemach.

 

David Walliams po raz kolejny poruszył kilka ważnych kwestii. Autor pomaga młodszemu czytelnikowi zwrócić uwagę na problem bezdomności w miastach i walczy ze stereotypami. Ukazuje ignorancję społeczeństwa, które zachowuje się, jakby ten problem w ogóle nie istniał, a już na pewno go nie dotyczył. Z drugiej strony mamy w książce wyraźny problem rodzinny: faworyzowanie przez rodziców bardziej uzdolnionego dziecka, które w związku z ich wielkimi oczekiwaniami, nie ma czasu na dzieciństwo ani radość i staje się jadowitą, dążącą po trupach do celu kopią własnej matki. Ona z kolei próbuje stworzyć dziecko na podobieństwo tego, jakim sama zawsze chciała być. Tym samym ignoruje mniej zdolną córkę, która zaczyna czuć się jak ostatni nieudacznik, na którym nikomu nie zależy. Nikt nie rozmawia z Chloe o jej problemach w prywatnej szkole, którą jej narzucono. Bohaterka wolałaby chodzić do państwowej szkoły i mieć podobne do siebie koleżanki – przyjazne, nieperfekcyjne dziewczynki, z których nikt się nie naśmiewa, że są pulchne i niemodne. Matka Chloe usilnie dąży do tego, by dziewczynka schudła i była idealna, jak jej koleżanki z klasy. To błędne koło, gdyż objadanie się zastępuje Chloe rodzinną czułość i im częściej matka na nią krzyczy, tym bardziej jest nieszczęśliwa i ma ochotę zjeść jeszcze więcej słodyczy. I choć Chloe za wszelką cenę chce pomóc Panu Smrodkowi, to tak naprawdę on staje się powiernikiem jej problemów i całkowicie odmieni los jej całej rodziny.

David Walliams zdobył uwielbienie młodych czytelników, właśnie dzięki wiarygodnym postaciom, które muszą zmierzać się z takimi samymi współczesnymi problemami. “Pan Smrodek” to książka, która zmusza do refleksji, ale jest przy tym absurdalnie zabawna, bezpośrednia i łatwa w odbiorze. Lubię Walliamsa za to, że potrafi w piękny sposób przedstawić relację pomiędzy starszą osobą a dzieckiem i udowadnia czytelnikom, że pierwsze wrażenie bywa często mylące. Nigdy do końca nie wiemy z kim tak naprawdę mamy do czynienia.

 

smrodek smrodek2

Wydawnictwo: Mała Kurka (2014)
Ilustracje: Quentin Blake

http://www.malakurka.pl/

Komentarze

komentarzy

Ten wpis został opublikowany w kategorii David Walliams, książki dla dzieci, Mała Kurka, Quentin Blake, recenzja i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.