“Nic nie oprze się nocy” to trzecia (po “Ukrytych godzinach” i “No i ja”) książka Delphine de Vigan opublikowana w Polsce. Każda powieść francuskiej pisarki wprawiła mnie w ogromny zachwyt i szczerze przyznaję, że jej najnowsza książka była dla mnie jedną z najbardziej oczekiwanych premier tego roku. To bez wątpienia najbardziej osobista i szczera książka Delphine de Vigan, która odsłania w niej historię swojej rodziny, skupiając się głównie na swojej matce – Lucile Poirier, która popełniła samobójstwo w 2008 roku, w wieku 61 lat. To właśnie Delphine znalazła martwą matkę w jej domu, siną, nieruchomą, nieżyjącą już od kilku dni. Po dwóch latach od tragedii pisarka postanowiła napisać o niej książkę.
Autorka przyznaje, że nie pamięta skąd wzięła siły, by napisać tę opowieść. Na pewno bardzo pomogła jej siostra Manon, która wydobyła z piwnicy zapomniane listy, zapiski, zdjęcia (niektórych wcześniej nigdy nie widziały) i rysunki, które należały do ich matki. Jej śmierć pozostawiła wiele pytań, autorka nie pamięta skąd pojawił się w ogóle pomysł napisania o niej książki: “matka stanowiła zbyt rozległy, zbyt ciemny, zbyt beznadziejny, krótko mówiąc – zbyt ryzykowny obszar”. Bardzo pomogło również rodzeństwo matki, babcia oraz wszyscy znajomi – obdarzyli zaufaniem, powierzyli jej swoje wspomnienia, wizje i opowieści o matce, obnażyli się przed Delphine. Dzięki tym wszystkim wspomnieniom wyłania się nie tylko opowieść o matce autorki, ale również cała historia jej rodziny, której de Vigan wcześniej nie znała (wśród pamiątkowych skarbów są też kasety magnetofonowe, na których ojciec Lucile zrelacjonował część swojego życia).














