„Tak wyszło” Amelie Nothomb

“Wolności nie może obarczyć podejrzliwość. Człowiek, który postanowił być wolny, nie może mieć myśli małostkowych, drobiazgowych, wyrachowanych. Dlaczego ktoś powiedział to, a nie tamto itp. Chciałem żyć z rozmachem, rozkoszować się istnieniem. A nic tak nie pozwala poznać upojenia swobodą jak podszycie się pod obcego człowieka”.
Każdy z nas zapewne nie raz marzył, by stać się kimś innym. Czy gdyby zdarzyła się wam okazja, by wejść w skórę obcego człowieka i żyć jego życiem, tym bardziej, gdyby łączyło was ogromne podobieństwo i ta osoba byłaby martwa, czy skorzystalibyście z okazji?
Taka właśnie sytuacja przytrafia się głównemu bohaterowi ostatniej wydanej w Polsce powieści Amelie Nothomb pt. „Tak wyszło”. Pewnego dnia Baptiste Bordare otwiera drzwi człowiekowi, który prosi o możliwość skorzystania z telefonu, tłumacząc się awarią samochodu i najbliższej budki telefonicznej. I wszystko byłoby zupełnie normalne, gdyby nie fakt, że po wykręceniu nieznanego numeru nieznajomy pada trupem. Najzabawniejsze jest to, że dzień wcześniej, będąc na przyjęciu, Baptiste brał udział w wyjątkowo ciekawej rozmowie, dotyczącej sposobu zachowania się w sytuacji, gdy gość w twoim domu niespodziewanie umiera („… niech pan w żadnym wypadku nie zawiadamia policji. Niech pan wezwie taksówkę i każe się zawieźć do szpitala ze znajomym, który zaniemógł. Po przyjeździe na ostry dyżur zostanie stwierdzony zgon, a pan będzie mógł utrzymywać, mając na to świadka, że osobnik ów zmarł w drodze. Dzięki czemu dadzą panu spokój”). Niesamowity i interesujący zbieg okoliczności…


Czytaj dalej
Zaszufladkowano do kategorii amelie nothomb, książki dla dorosłych, tak wyszło, wydawnictwo muza | Dodaj komentarz

„Państwo Maytree” Annie Dillard

“Poczucia, że żyjemy, nic nie przywraca nam dobitnie jak narodziny nieoczekiwanego, znalezienie człowieka, w którym zakochujemy się po uszy, choć wcześniej nawet nie podejrzewaliśmy, że można kogoś tak kochać”. (R. Harper)
Po przeczytaniu niezwykłej książki „Pielgrzym nad Tinker Creek” ( recenzja ) nie sposób nie sięgnąć po najnowszą powieść Annie Dillard pt. „Państwo Maytree”. To przejmująca opowieść o pewnym małżeństwie: Tobym – majsterkowiczu i poecie, autorze kilku poematów i tomików wierszy oraz Lou – niezwykle pięknej, łagodnej i spokojnej malarce. Dzięki powieści przenosimy się do małego miasteczka Provincetown w Nowej Anglii, zaraz po zakończeniu II wojny światowej. Z początku wydaje się nam, że to historia pewnej wielkiej miłości. Jednak wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane. Autorka przepięknie, zmysłowo i dogłębnie opisuje związek tych dwojga ludzi, dla których czas się zatrzymuje i świat dookoła przestaje istnieć, gdy ze sobą przebywają. Po ślubie chcieli zwiedzać świat i odkrywać nieznane zakątki, jednak żadne z nich nie zdobyło się na to, by poświęcić karierę zawodową na rzecz przyjemności i wolnego czasu. Wielka namiętność zderza się z szarą rzeczywistością i codzienną rutyną. Jak to w życiu, tak w powieści, zdarzają się sytuacje, które potrafią wszystko odmienić.
Dillard bezustannie zaskakuje czytelnika. Nie mogłam się oderwać od książki czekając na rozwój coraz bardziej komplikujących się wydarzeń. Nic nie jest do końca takie, jakie może się z początku wydawać, jednak pisarka tak doskonale skonstruowała powieść, że nie sposób się pogubić i wszystko staje się jasne strona po stronie. Dojrzale i mądrze pisze o uczuciach, stawia wiele pytań, na które część odpowiedzi znajdziemy w książce, ale na wiele będziemy musieli odpowiedzieć sobie sami. To przepiękna opowieść o uczuciach, o godzeniu i radzeniu sobie z pewnymi sytuacjami, które każdego z nas spotykają i zaskakują. Gorąco polecam!

Autor: Annie Dillard
Tytuł: „Państwo Maytree”
Wydawnictwo: Literackie, wrzesień 2010


Zaszufladkowano do kategorii annie dillard, książki dla dorosłych, państwo maytree, wydawnictwo literackie | Dodaj komentarz

„Pielgrzym nad Tinker Creek” Annie Dillard

„Teraźniejszość to niewidoczny elektron; jego błyskawicowy szlak, rysujący się słabo na czarnym ekranie, miga, przemija i znika”.
Staram się nigdy nie sugerować streszczeniem książki na okładce, jednak opis powieści Annie Dillard pt. „Pielgrzym nad Tinker Creek” przyciągnął moją uwagę i nie pozostawił mnie obojętnym wobec tej książki. To był strzał w dziesiątkę, już od pierwszych stron powieść dowiodła swej świetności i świeżości.
Książka ta powstała podczas rocznego pobytu autorki w niezwykłym zakątku Appalachów, zwanym Tinker Creek. Pisarka zachwyca się okolicą: przyrodą tętniącą własnym życiem, nad którą nikt nie jest w stanie zapanować, nieokiełznanymi żywiołami, których nikt nie zatrzyma, niezliczoną ilością różnorodnych i rzadkich gatunków zwierząt i roślin oraz pięknymi miejscami, które z każdą porą roku przybierają inne oblicze i można poznawać je na nowo. Dillard jest pod wrażeniem potęgi i nieobliczalności przyrody. Sama podkreśla, że nie jest żadną uczoną, po prostu zwiedza najbliższe strony. Chciała sprawdzić, co jest za górami, wyszła w świat. Prowadzi w książce zapiski, o których mówi, że sam Thoreau (amerykański pisarz, poeta, filozof) nazwałby „meteorologicznym dziennikiem umysłu”. Snuje w swej opowieści rozmaite opowiadania, wplata w nią wiele anegdot, legend i wspomnień z czasów dzieciństwa i młodości.


Czytaj dalej
Zaszufladkowano do kategorii annie dillard, Appalachy, książki dla dorosłych, nagroda Pulitzera, pielgrzym nad tinker creek, wydawnictwo literackie | Dodaj komentarz